Facet musi zbudować dom, spłodzić syna i zasadzić drzewo. Latarnik Polski Cyfrowej Równych Szans musi zbudować most, poradzić sobie z panią Aha i kijem bambusowym. Jakiś idiotyzm? Tylko pozornie.

Dwie Anny (Kołtunowicz i wyglądająca na nieletnią doktorantka Kuczyńska) przez dwa dni męczyły zadaniami, prezentacjami, ćwiczeniami (także fizycznymi) siedemnaścioro, już teraz certyfikowanych, Latarniczek i Latarników PCRS z Warmii i Mazur. Szkolenie odbyło się w Mrągowie.

Bambus nie służył do chłosty, ani łapania ryb. Most został zbudowany, co poczytujemy sobie za największy sukces w trakcie szkolenia, a i z panią Aha nauczyliśmy się sobie radzić.

- Co za mosty i bambusy? - ciśnie się na usta Czytelnika oczywiste pytanie. Odpowiedź nie będzie satysfakcjonująca. Bo o tym, co Cię czeka na szkoleniu nie napiszę. Organizatorzy musieliby zmienić programy, a czasu na to nie ma. Pojedziesz zobaczysz! To najlepsze rozwiązanie. Zastosowała je Ula jeszcze przed.

 

Jesteśmy na Google News - obserwuj nas!

 

 

- Co ja ci będę tłumaczyła, o co chodzi z tym latarnikiem - powiedziała do znajomej bibliotekarki. - Zapisz się i jedź na szkolenie to się dowiesz - zasugerowała Baśce. Baśka przyjechała, dowiedziała się, wyniosła ze szkolenia plecak, pendrajwa, plakaty, certyfikat i przy okazji - wiedzę i umiejętności. Ulka też. Dokładnie tak samo jak niżej podpisany oraz doktoranci, historyk, emerytowany policjant i takiż nauczyciel, leśniczka i leśnik, sołtyska i mąż jej jedyny (jak dotąd), katechetka, informatyk, przedsiębiorca, radny, aktywiści organizacji pozarządowych i dziennikarz i jeszcze fani układania domków z zapałek, fascynaci fotografii, miłośnicy podróżowania, regionaliści oraz wszelkie inne, ciężkie przypadki pozytywnego zakręcenia.

Do tego, że prowadzące Anki pytały o moje oczekiwania już przyzwyczajony jestem z setek innych szkoleń jakie 49-latek w życiu przechodził. - Czyli tak samo będzie, jak wszędzie - pomyślałem zdegustowany.

- Zaraz się poznamy, przedstawimy, postawimy banerki z imionami, przejdziemy na "ty", podpiszemy kontrakt, wyłączymy komóry - przewidziałem słusznie.

- Co oni mnie tu mogą nauczyć takimi metodami - przemknęło mi w gonitwie innych sceptycznych myśli. Potem się dowiedziałem, że to normalne, że taką gonitwę uskuteczniam. Obie Anki to jakoś nazwały i uświadomiły mi. Chwilowo zapomniałem jak się to nazywa. Wystarczy, że wiem, iż to normalka i chwilowo do psychiatry udawać się nie muszę.

Jak już te komóry wyciszyliśmy (pierwsze novum, bo nie kazali wyłączać) i wykaligrafowaliśmy swoje imiona zaczęła się jazda. O szczegółach pisał nie będę, bo "co ja Wam będę tłumaczył, o co chodzi z tym Latarnikiem".

Zapewniam Was jednak, że "kopara mi opadła", a moja "uświadomiona niekompetencja" kazała mi "słuchać aktywnie". Jak to się stało, że Anka skłoniła mnie do aktorzenia i wcielenia się w rolę nieco bucowatego dyrektora? Nie wiem! Jak to się stało, że dorośli i poważni oraz ustatkowani (niektórzy) ludzie dali się wkręcić w przedstawienia teatralne? Że się wdawali w zabawy z bambusem i plasteliną?

Nie może być innej odpowiedzi. Bo było ciekawie, nowatorsko i... inaczej niż na tych setkach innych szkoleń dla zdobycia kolejnego papieru. Nikt nie "malkontencił", nie "smędził" i nie narzekał.

Prostuję. Narzekał! Na zbyt krótką noc między zajęciami. A ponieważ Anki skądeś wiedziały, że była za krótka, postanowiły obudzić nasze mózgi. Wtedy właśnie dowiedziałem się jak skomplikowane może być liczenie do... trzech.

Dobrze więc, że moja "kopara" opadła mi do podłogi. Trzeba mi było tego, tak jak małolatom potrzeba wiedzieć - w najmniej oczekiwanym momencie - skąd się biorą dzieci. Tylko, że ja otrzymałem odpowiedź, a małolat często dowie się o bocianach i kapuście.

Tak więc Ty - niecertyfikowany Latarniku i Czytelniku - nie pytaj, bo nie będę ci tłumaczył "ale o co chodzi" z tymi Latarnikami. Ty też nie tłumacz. Zrób tak jak Ulka. Dopuść tę możliwość, że możesz jeszcze wszystkiego nie wiedzieć, o tym jak postępować ze "starszakami", czyli tymi w wieku 50+. I jeszcze paru innych rzeczy. Ja i Latarnicy z grupy szkolącej się 4-5 sierpnia w Mrągowie tę możliwość dopuścili i - jak już wiem - nie żałują.

W Żabinie, w gminie Banie Mazurskie są obecnie dwie Latarniczki PCRS. W gminie Gołdap ośmioro Latarników. Nie oznacza to, że nie może być ich więcej. Jeżeli chcesz nim zostać, przeczytać więcej o projekcie, dowiedzieć się więcej, wejdź na stronę www.latarnik.mwi.pl. Możesz tam wypełnić formularz zgłoszeniowy i zapisać się na kolejne szkolenia Latarników w naszym lub innym województwie.

Andrzej Grabowski / Bisztynek