Gołdap przed laty...

Gazeta Współczesna na swoich łamach 29 lipca 1975 roku opublikowała:



Kolarskie refleksje

Przez trzy dni na malowniczych trasach wokół Gołdapi toczyli boje o mistrzostwo IV Spartakiady Gołdapi najlepsi młodzi kolarze z całego kraju. Zmierzyli się w jeździe indywidualnej na czas i 100-kilometrowym wyścigu ze startu wspólnego (o wynikach poszczególnych konkurencji informowaliśmy w bieżących sprawozdaniach).

Ostateczne zwycięstwo na spartakiadowych szosach odnieśli kolarze Łodzi, którzy zgromadzili swoim koncie ogółem 30 pkt. Drugie miejsce zajęli reprezentanci Poznania – również 30 pkt. (łodzianom przyznano 1 lokatę dzięki ich zwycięstwu w wyścigu drużynowym), trzecie – Warszawy – 24 pkt. Zawodnicy Białegostoku uplasowali się na niezłej siódmej pozycji z dorobkiem 7 pkt. W klasyfikacji klubowej triumfował Stomil Poznań – 19 pkt. Przed Czarnymi Rzeszów – 14 pkt. i Sarmatą Warszawa – 12 pkt.

Uważani powszechnie za faworytów konkurencji szosowych zawodnicy dolmenu Wrocław, dysponujący najlepszym sprzętem – rowerami słynnej marki „Waja”, lżejszymi od polskich „Jaguarów” prawie o 4 kg (rowery te produkuje z pochodzenia Polak, zamieszkały w RFN) – musieli zadowolić się piątym miejscem i 11 pkt. Na tym tle dziesiąta lokata skromnej przecież sekcji kolarskiej PRIM Ełk, której młodzi członkowie uzyskali 6,5 pkt., wygląda wcale, wcale...

Trener ekipy Białegostoku, JERZY KŁOSZEWSKI po zakończeniu wyścigu na 100 km tak ocenił szosowe starty naszych kolarzy: - Wykazali się dobrym przygotowaniem wytrzymałościowym. Słabiej natomiast było z szybkością. No cóż, przed spartakiadą zmogła mnie choroba i przebywałem w szpitalu. Nie mogłem zrealizować z zawodnikami całego programu treningowego do końca. Ale też gdyby nie pechowe defekty roweru Leszka Gawędzkiego w wyścigu drużynowym, jestem przekonany, że zajęlibyśmy w ostatecznej klasyfikacji lepsze miejsce. Bo już w jeździe na 100 km udało się nam zrealizować cały plan. Chłopcy jechali bardzo aktywnie. Moim zdaniem w gołdapskich konkurencjach najlepiej spisali się z naszej ekipy: Skoczeń, Ireneusz i Leszek Gawędzcy, Baranowski, Pawlik i Zalewski

W oczach trenera-koordynatora kadry juniorów PZKol, Edwarda Olejniczaka, gołdapskie zmagania kolarzy wypadły następująco: - Dobry poziom sportowy. Dostrzegłem kilka nowych talentów. Np. Rowicki z Włókniarza czy Kalisz czy Łukasiak z Sarmaty Warszawa – obaj rocznik1958. Odkryciem jest dla mnie Kędzierski ze Spółdzielcy Lublin. Wyjadę z Gołdapi z ciekawym materiałem.

- Chcę podkreślić bardzo dobre sędziowanie wyścigów – nie było żadnych zgrzytów ani pretensji. No i oczywiście bardzo dobrą organizację, w czym zasługa działaczy z Gołdapi, którzy uporali się z tak dużą imprezą bardzo pięknie. Nie szczędzili pracy, ba – serca, by wszystko wypadło jak najlepiej. To nie tylko moje zdanie, lecz również innych osób towarzyszących imprezie.

Trener Olejniczak z niejednego „kolarskiego pieca” chleb jadł, widział imprezy o randze światowej i nie odczuwa najmniejszej potrzeby prawienia komplementów. Mówiąc o stronie organizacyjnej gołdapskich wyścigów, po prostu stwierdził fakt. Gospodarze rzeczywiście dołożyli wszelkich starań i serca, by kolarska spartakiada wypadła jak najokazalej. Były więc bardzo piękne uroczystości otwarcia i zamknięcia zawodów, połączone z zapaleniem i wygaszeniem znicza. Były interesujące wystawy okolicznościowych plakatów i wzorów znaczków pocztowych, wymalowanych przez uczniów miejscowych szkół, wydano specjalne pocztówki stemplowane okolicznościowym datownikiem. Przygotowano cały zestaw imprez towarzyszących. Kolarze chwalili sobie zakwaterowanie i wyżywienie oraz stworzeniem im możliwości bezpłatnego korzystania ze sprzętu wodnego na jeziorze pod miasteczkiem.

Zasługo w tym takich zapalonych działaczy społecznych z Gołdapi, jak ZENOBIUSZ BORAWSKI (naczelnik miasta), LECH IWANOWSKI, EDMOND HARNUSZKIEWICZ, FRANCISZEK NOWAK, ADAM JACKIEWICZ, STANISŁAW KURAK, ALEKSANDER KROPIWNICKI, ANTONI KARŁOWICZ i wielu innych. Nic więc dziwnego, że w oficjalnym komunikacie końcowym z gołdapskiej imprezy komisja sędziowska wyraziła temu sztabowi ludzi dobrej woli i poszczególnym jego członkom wiele słów uznania i złożyła serdeczne podziękowanie.

Sędzia główny, ALEKSANDER GODLEWSKI z Warszawy, składając podpis pod komunikatem, dopowiedział jeszcze od siebie słowa, które nie zmieściły się w dokumencie: - Było to w Gołdapi prawdziwe sportowe święto. Szkoda, ze tak świetni działacze nie mają własnej sekcji kolarskiej. Właśnie. Ale kto wie, czy sekcja ta wkrótce w Gołdapi nie powstanie, bo zainteresowanie miejscowej młodzieży wyścigami było olbrzymie. Odpowiadałoby to naczelnej spartakiadowej idei: pozyskanie do czynnego uprawiania sportu nowych rzesz młodzieży.

W Gołdapi zaś dobrze znają porzekadło „kuć żelazo, póki gorące”.

A. Białkowiec


Materiał z posiadanych archiwów prasowych przygotowała Beata Grudnik.