Przegląd prasy / Kurier Gołdapski, Marta Ankianiec

Wiesław Gaj, kierowca z 37- letnim stażem, przyjechał tirem do Gołdapi. Zatrzymał się przed zakładem na ulicy Wojska Polskiego, gdzie miał dostarczyć towar. I tu zaczął się problem. Obowiązywał tam zakaz zatrzymywania. Policjanci chcieli ukarać go mandatem. Mężczyzna nie zgodził się i postanowił dochodzić swoich praw w sądzie. We wtorek, 3 listopada odbyła się pierwsza rozprawa. Wiesław Gaj pokonał czterysta kilometrów, aby się bronić, bo nie czuje się winny. Tłumaczył, że w miejscu rozładunku brama wjazdowa była zamknięta. Poszedł więc do zakładu zawiadomić o swoim przyjeździe. Poprosił policjantów, aby pokierowali ruchem i pomogli mu wjechać na posesję. Niestety, usłyszał od policjantów, że nie powinien tu stać i dostanie mandat.

Więcej w dzisiejszym Kurierze Gołdapskim.