Wielu przeciwników politycznych burmistrza liczyło, że wyniki ubiegłorocznej kontroli CBA go pogrążą. Pod koniec listopada okazało się, że się przeliczyli. Zarzuty CBA nie potwierdziły się.

- W oparciu o ustalone okoliczności faktyczne i prawne nie sposób dopatrzeć się popełnienia przestępstwa w zakresie działań burmistrza miasta Gołdapi i skarbnika miejskiego - informuje Zbigniew Czerwiński, prokurator Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. - Postanowiłem umorzyć śledztwo w tej sprawie.

Przypomnijmy. W ubiegłym roku Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadziło w Urzędzie Miejskim kontrolę Dotyczyła ona gospodarowania finansami i mieniem komunalnym w latach 2003-2008. Kontrola ujawniła kilka nieprawidłowości i uchybień popełnionych przez burmistrza i skarbnik gminy. Zdaniem kontrolujących, miały one ujemny wpływ na gospodarkę finansową gminy. Najważniejszy zarzut dotyczył narażenia gminy na szkodę w wysokości prawie 1,1 mln złotych. CBA zarzuciło nie dopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień przy wydaniu 66 decyzji dotyczących umorzeń podatków. Sprawa trafiła do prokuratury.

- Zgadzam się, że zwalniałem firmy z podatku od nieruchomości, ale były to głównie podmioty działające w gołdapskiej podstrefie SSSE - mówi burmistrz Marek Miros.

- Nie zgadzam się jednak z zarzutem, że to postępowanie naraziło gminę na straty. Zwalniałem te podmioty w uzgodnieniu z obecną i poprzednią radą. Były to czyste decyzje.

CBA zarzuciło też naruszenie przepisów ordynacji podatkowej, dotyczących możliwości zwolnień i umorzeń podatkowych przez burmistrza. Mówią one, że organ podatkowy może podjąć taką decyzję w przypadku ważnego interesu podatnika lub w innym interesem publicznym.

- Kontrolujący twierdzili, że przekroczyliśmy ten przepis - broni swego stanowiska burmistrz. - Pytałem się więc CBA, co może być ważniejszym interesem społecznym w gminie, niż walka z bezrobociem przekraczającym 40 procent. Państwo Polskie zmieniło "w trakcie gry" zasady funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych. Stara ustawa zwalniała firmy z podatku dochodowego i od nieruchomości. Po dostosowaniu ustawy do przepisów unijnych, przedsiębiorcy stracili to prawo. Wówczas to na wniosek ówczesnego przewodniczącego Rady Miejskiej zrobiliśmy spotkanie z przedsiębiorcami z SSSE oraz potencjalnymi inwestorami. Po uzgodnieniach z Radą Miejską, uzyskałem nieformalną zgodę, by zwalniać podmioty z SSSE przez kilka lat z podatku od nieruchomości.

Burmistrz twierdzi, że dzięki zwolnieniom co najmniej kilka firm powstało lub nie zostało zlikwidowanych w strefie ekonomicznej. To pozwoliło utrzymać bądź stworzyć miejsca pracy. Zdaniem Marka Mirosa, postępowanie takie nie tylko nie uszczupliło dochodów gminy, a wręcz je zwiększyło. Wpływy z tytułu udziału w podatku dochodowych osób tam pracujących wyniosły prawie 2,9 mln złotych. Różnica między kwotą zwolnień a dochodem wynosi więc 1,8 mln złotych.

- Gdybyśmy nie zwalniali z podatku od nieruchomości, to być może i tak powstałyby te firmy - twierdzi Marek Miros. - Jednak nie sądzę, by było ich aż tyle. Zwolnienia podatkowe i dzięki temu bardziej prężne funkcjonowanie przedsiębiorców w SSSE zwiększyło też dochody mieszkańców gminy. W badanym okresie radykalnie zmniejszyła się suma wypłat na dodatki mieszkaniowe. Łącznie w okresie 6 lat kwota ta była mniejsza o 3,3 mln złotych. Oczywiście jestem świadomy, że ten spadek to nie jest jedynie zasługa strefy ekonomicznej. Ta jednak ma duży wpływ na poziom dochodów mieszkańców. W SSSE w 2003 roku pracowało około 400 osób, a w 2008 już 738 osób. Poziom inwestycji wynosi obecnie ponad 91 mln złotych.

Inny zarzut CBA dotyczył przeprowadzania postępowań przetargowych. W jednym z nich unieważniono pierwszy przetarg, a w wyniku drugiego wybrany został inny oferent. Postępowanie to oraz powody unieważnienia również zostały uznane przez CBA za nieprawidłowe. Ostatni zarzut dotyczył natomiast sprzedania przez Urząd Miejski mieszkańcowi Gołdapi garażu, który w przeciwieństwie do sprzedawanego równocześnie mieszkania nie był własnością gminy. Burmistrz uznał to za ewidentną pomyłkę i niedopatrzenie swoich pracowników.

Prokuratura w trakcie postępowania przesłuchała wielu świadków. Bardzo dokładnie sprawdzała też wszystkie dokumenty dotyczące spraw w badanym okresie. Jak można przeczytać uzasadnieniu o umorzeniu postępowania, stwierdzone zostały jedynie drobne błędy formalne. Zdaniem prokuratury nie ma jednak w nich nic, co pozwoliłoby uznać, że doszło do popełnienia przestępstwa.