Mijają prawie trzy lata od czasu sądowego starcia Wojciecha Hołdyńskiego i Andrzeja Tobolskiego. Wojciech Hołdyński pozwał w trybie wyborczym Andrzeja Tobolskiego w związku z apelem, jaki skierował on do niego podczas sesji rady miejskiej w Gołdapi oraz w komentarzu na jednym z portali internetowych.

Sąd Okręgowy w Suwałkach w wydanym postanowieniu zdecydował, że Andrzej Tobolski musi umieścić na tym portalu sprostowanie swoich słów. Do tego zobowiązał go do pisemnego przeproszenia Wojciecha Hołdyńskiego. Wyrok został podtrzymany przez Sąd apelacyjny w Białymstoku. Przeprosiny o treści:

Przepraszam Pana Wojciecha Hołdyńskiego za to, że w kampanii wyborczej przed wyborami samorządowymi zarządzonymi na dzień 21 października 2018 roku rozpowszechniałem nieprawdziwe informacje o rzekomej kradzieży energii cieplnej przez pana Wojciecha Hołdyńskiego na szkodę Wspólnoty Mieszkaniowej Warszawska 1 w Gołdapi.

muszą być przez niego napisane i podpisane własnoręcznie.

Do dziś prawomocne postanowienie sądu nie dostało przez Andrzeja Tobolskiego wykonane. Wielokrotnie stwierdzał on też publicznie, że nigdy nie przeprosi za swoje słowa, gdyż uważa, że prawda leży po jego stronie, a Wojciecha Hołdyńskiego zachęcał do ponownego złożenia pozwu, ale tym razem w zwykłym trybie.

Wojciech Hołdyński o niewykonaniu wyroku informował sąd kilkukrotnie. Ten nakładał za to na Andrzeja Tobolskiego kary grzywny. Podczas jednej z sesji rady miejskiej Andrzej Tobolski stwierdził, że nie zamierza dla przewodniczącego rady nic płacić, a wyroku i tak nie wykona. Wojciech Hołdyński opowiedział wówczas, że kary grzywny nakłada sąd i wpływają one do budżetu państwa, a nie do niego.

8 września br. Sąd Okręgowy w Suwałkach wydał nakaz przyjęcia dłużnika do aresztu. W uzasadnieniu do nakazu napisane zostało m.in., że: „Dłużnik Andrzej Tobolski nie wykonał ciążącego na nim obowiązku osobistego przeproszenia wierzyciela Wojciecha Hołdyńskiego, nie uiścił nałożonych na niego kar grzywny. Dłużnik Andrzej Tobolski powinien być osadzony jako tymczasowo aresztowany (...) Dłużnik powinien jednak podczas przebywania w areszcie być według możności zatrudniony zarobkowo w granicach jego zdolności. Z zarobku jego winny zostać pokryte przede wszystkim koszty wykonania aresztu”.

Czy radny rady miejskiej zapłaci nałożone przez sąd grzywny, czy jednak trafi do aresztu, czas pokaże. Nawet jednak opłacenie grzywien lub ich odsiedzenie nie zwolni Andrzeja Tobolskiego z obowiązku wykonania wyroku. Stanowcze dotychczasowe odmawianie przeprosin przez niego sugerować może, że sprawa będzie się ciągnąć jeszcze bardzo długo.

Czytaj też: