Starosta Marzanna Wardziejewska zorganizowała dziś spotkanie, którego tematem była aktualna sytuacja spółki GoldMedica, szpitala, a w szczególności oddziału pediatrycznego. Zaproszonych na nie zostało kilkanaście osób, w tym wójtowie Dubeninek i Bań Mazurskich oraz burmistrz Gołdapi. Z racji zaplanowanych wcześniej obowiązków nie pojawili się, nie przysłali też swoich przedstawicieli. Obecni za to byli m.in. radni miejscy Józef Wawrzyn i Andrzej Tobolski oraz przedstawiciele protestujących ws. szpitala: Maciej Kordjak, Jarosław Kwasiborski i Luiza Urynowicz oraz pielęgniarka oddziałowa Bożena Truchan. Marzanna Wardziejewska powiedziała, że z nikim terminu spotkania nie ustalała i nie konsultowała, bo temat jest bardzo pilny i rozmowy trzeba było rozpocząć jak najszybciej. Zapowiedziała jednak, że wkrótce zorganizuje kolejne i liczy wówczas na obecność wójtów i burmistrza.

Na początku starosta wyjaśniła, że oddział wewnętrzny musiał zostać zlikwidowany, gdyż nie było lekarzy, ale byli pacjenci. Problem z oddziałem dziecięcym jest inny - są lekarze, są pielęgniarki, a nie ma pacjentów.

Wiceprezes spółki GoldMedica Tadeusz Myśliwiec przedstawił aktualną sytuację szpitala oraz skąd wzięły się problemy finansowe oddziału dziecięcego. Jak powiedział, by wypełnić kontrakt z NFZ potrzeba by było 100 małych pacjentów miesięcznie. Zwrócił uwagę, że koszty związane z wynagrodzeniami lekarzy wzrosły w ostatnich kilkunastu miesiącach o ponad 100 procent, a kontrakt nie został proporcjonalnie zwiększony. Co więcej, zmienił sie sposób rozliczania oddziału z ryczałtowego na płatności za rzeczywiste wykonania procedur medycznych. To zaś ma związek z tym, że po zlikwidowaniu oddziału wewnętrznego gołdapski szpital wypadł z tzw. sieci szpitali, a za tym poszła właśnie zmiana formy rozliczania oddziału dziecięcego. 

Oddział dziecięcy przez pierwsze osiem miesięcy bieżącego roku wygenerował stratę w wysokości 870 tysięcy złotych. Na niewielkich plusach były: podstawowa opieka zdrowo, ratownictwo medyczne, zakład pielęgnacyjno-opiekuńczy, poradnie specjalistyczne. Ich zysk nie pozwolił jednak pokryć straty oddziały pediatrycznego.

Tadeusz Myśliwiec w swojej wypowiedzi nawiązał też do umowy, na podstawie której pracuje w spółce. Powiedział, że jego wynagrodzenie jest niższe niż otrzymują pielęgniarki, zgodnie z umową powinien pracować 100 godzin miesięcznie, a w rzeczywiści wychodzi tych godzin dużo więcej. Wiceprezes powiedział też, że wczoraj na oddział zostało przyjętych 9 pacjentów, a dziś kolejni. Tendencja ta, gdyby się utrzymała, mogłaby zmienić sytuację oddziału.

Andrzej Tobolski pytał, dlaczego wiceprezes tak późno podjął działania, skoro problem narastał od kilku miesięcy. To jego zdaniem błąd zaniechania. Powinien był już wcześniej niemający za wiele pracy personel przesunąć do innych zadań. Tadeusz Myśliwiec odpowiedział, że chciał to zrobić, ale na inną organizację pracy nie zgodzili się lekarze. Pokazał też pisma z ich sprzeciwem. Wyraźnie zaskoczyły one niektóre z obecnych na spotkaniu osób. Andrzej Tobolski po raz kolejny oświadczył, że gmina powinna przejąć wszystkie lub część udziałów w powiatowej spółce. W ten sposób mogłaby mieć realny wpływ na jej funkcjonowanie, a także w razie potrzeby wspierać finansowo. Tadeusz Myśliwiec odpowiedział, że klaszcze za tym pomysłem.

Jarosław Kwasiborski zwrócił uwagę, że zamykanie oddziałów jest łatwe, ale ich odtworzenie od nowa może być już niezmiernie trudne. Powiedział, że z analizy posiadanych przez niego danych wynika, że na przestrzeni lat na oddziale dziecięcym nigdy nie było aż 100 pacjentów miesięcznie. Chciałby też, żeby samorząd powiatowy przyjął uchwałę lub stanowisko, w którym zobowiąże się, że przez najbliższe pół roku oddział nie zostanie zawieszony lub zlikwidowany. W odpowiedzi członkowie zarządu powiatu: Grażyna Senda i Stanisław Wójtowicz stwierdzili, że takich planów nie było i taka uchwała jest zbędna.

Maciej Kordjak poinformował, że wkrótce złożona zostanie petycja do zarządu powiatu o utrzymanie oddziału dziecięcego (o godzinie 13:00 złożona została na ręce przewodniczącej rady powiatu podczas sesji). Powiedział też, że niezależnie od poglądów czy prywatnych animozji wszystkim powinno teraz zależeć na znalezieniu rozwiązania szpitalnego problemu. Odniósł się tym samym do zachowania burmistrza Gołdapi w ostatnim okresie, który w jego ocenie całą sytuację wykorzystuje też do rozgrywek politycznych.

Spotkanie trwało nieco ponad dwie godziny. Choć temat jest bardzo trudny, przebiegło - co cieszy - w spokojnej atmosferze. Starosta Marzanna Wardziejewska nie zgodziła się na jego nagrywanie wideo lub audio. W jej ocenie mogłoby to paraliżować niektórych uczestników i uniemożliwić swobodne wypowiedzi. Powiedziała, że spotkanie jest protokołowane, dodatkowo starostwo wyda też odpowiedni komunikat o jego przebiegu.

Kolejne spotkanie starosta Marzanna Wardziejewska planuje zorganizować w przyszłym tygodniu.

 

Jesteśmy na Google News - obserwuj nas!