Połowa projektu już za nami. Niektórzy powiedzieliby, że nawet "większa połowa". Oficjalnie od tygodnia jesteśmy na urlopie, który będzie trwał jeszcze do 15 stycznia. Nie jest jednak tak, że się obijamy. Pracy tak jak było nadal jest dużo, tylko w trochę innych dziedzinach.

Od ponad 3 tygodni zajmuję się tylko w wyłącznie pisaniem projektów oraz przygotowuję się do swojego pierwszego szkolenia. Zrealizuję je sam dla grupy studentów. Tematem będą różnice międzykulturowe oraz metody pracy z ludzmi o odmiennej kulturze. Na chwilę obecną chęć udziału w szkoleniu zgłosiło 19 osób, co mnie niesamowicie satysfakcjonuje. Ciągle czekam też na wyniki konkursów grantowych, w których złożyliśmy już swoje projekty. Wszystko wyjaśni się do końca grudnia. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, to pracy będę miał na najbliższy rok.

Ostatnio z Emilią udaliśmy sie do Gruzji do naszej wspólnej znajomej wolontariuszki z Polski, aby troszeczkę odpocząć i pozwiedzać. Wizyta jak najbardziej udała się. Było ciekawie i bardzo przyjemnie. Chciałbym jednak podzielić się z Wami pewnym spostrzeżeniem. Około miesiąca temu gruzińska, państwowa stacja telewizyjna podała, że policja schwytała dwóch polskich dziennikarzy, którzy chcieli nielegalnie przekroczyć granicę z Kazbegi. Rozumiem, wszytko może sie zdarzyć . Największym zaskoczeniem był jednak fakt, że ci domniemani dziennikarze nagle zjawili się w domu jednej z polskich wolontariuszek w Tibilisi. Poprosili o nocleg, bo nie mieli gdzie przenocować. Wszyscy zdziwieni tym, co się dzieje, zapytali, dlaczego nie są oni w areszcie. Jak to się stało, że są wolni? Okazało się, że chłopaki nic nie wiedzieli o żadnym aresztowaniu. Nie byli też dziennikarzami, a polskimi studentami dziennikarstwa w Turcji, studiującymi w ramach programu Erazmus. Do Gruzji wybrali się odpocząć. W pobliżu granicy zaskoczyła ich telewizja gruzińska. Dziennikarze pytali, jak nim się odpoczywa, co tu robią. Słabo znając język rosyjski odpowiedzieli tak, jak potrafili. Okazało się, że potem zrobiono z nich medialnych przestępców. Tak właśnie wygląda rzetelność gruzińskich mediów. Są w stanie zrobić wszystko, żeby pokazać, jak zwalczana jest "przestępczość".

Od pewnego czasu w Armenii zacząłem działać też w dziedzinie ochrony praw człowieka. To dzięki pomocy mojej koordynatorki, która udostępniła nam kontakty organizacjach walczących o prawa mniejszości. Pracują one z uchodźcami, homoseksualistami, bezdomnymi czy też prostytutkami. Jeżeli wszystko dobrze się ułoży, to będę mógł uczestniczyć w roli obserwatora w rozprawie sadowej pewnego uchodźcy.

Czas leci bardzo szybko, jednak tęsknota daje się strasznie we znaki. Szczególnie wieczorami, kiedy człowiek się kładzie i myśli, co się dzieje w mieście u najbliższych. Jednak cieszę się, że już większa część wyjazdu za mną i niedługo będę mógł wrócić do Gołdapi. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!


Zima w Armenii


W Gruzji z Gertote z Litwy.


Podczas imprezy z przyjaciółmi


Widoki na ormiański region Lori


Kolejką na szczyt :)