Ostatnie dni były bardzo mroźne. Większość gołdapian gdyby mogła, spędziłaby je nie wychodząc z domu. Większość, ale nie wszyscy. Pan Arkadiusz mieszkający w bloku przy Emilii Plater 4 wolałby początek weekendu spędzić w znacznie cieplejszym miejscu.

- W czwartek wieczorem, gdy wróciłem z pracy, okazało się, że w mieszkaniu jest zimno - mówi pan Arkadiusz. - Grzejniki były tylko letnie. W piątek były już zimne. Tego dnia byłem też w tej sprawie w Spółdzielni Mieszkaniowej.

Mieszkaniec os. Emilii Plater twierdzi, że pracownik z działu technicznego odpowiedział mu, że coś jest w instalacji wymieniane i będą grzali, jak to zrobią. Zrobił to jednak w taki sposób, że pan Arkadiusz odebrał te słowa jednoznacznie jako „nie zawracaj mi głowy". Gdy po kilku godzinach sytuacja się w mieszkaniu nie zmieniała, do SM zadzwoniła też żona pana Arkadiusza. To również nic to nie dało. Na noc wraz z dzieckiem nocowała u rodziców, a w mieszkaniu został tylko pan Arkadiusz. Gołdapianin w sobotę obudził się przed godziną 7 cały zmarznięty. Termometr w pokoju wskazywał zaledwie 8 stopi. Widząc się z sąsiadami zapytał o sytuację w ich mieszkaniach. Okazało się, że wszystkie są niegrzane w tej klatce. Ratunkiem okazał się dopiero telefon do hydraulika, pracującego w SM.

- Jako jedyny zachował się profesjonalnie - uważa pan Arkadiusz. - Stwierdził, że będzie za kilkanaście minut i dokładnie o tej porze był. W między czasie w moim mieszkaniu jak i sąsiadów grzejniki zaczęły się robić letnie. Po wizycie hydraulika nareszcie zaczęło się robić cieplej.

 

Jesteśmy na Google News - obserwuj nas!

 

 

Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej, zapytany o zaistniała sytuację, był zaskoczony. Najpierw zaprzeczył, by jakakolwiek awaria miała miejsce.

- Mieliśmy problem z jednym palnikiem przy piecu, nie wpływało to jednak na temperaturę w mieszkaniach - twierdzi Józef Wawrzyn. - Nasi lokatorzy często jednak przesadzają. Trzeba pamiętać, że w pomieszczeniu ma być właściwa temperatura, a nie gorące grzejniki. Te, jeśli jest wystarczająco ciepło, będą chłodne.

Prezes SM zaproponował jednak spotkanie, aby sprawę wyjaśnić. Doszło do niego już w sobotę o godzinie 14.00 w mieszkaniu pana Arkadiusza. Obecny na nim był ze strony SM oprócz prezesa także przewodniczący rady nadzorczej Henryk Osiński, hydrauliki konserwator.

Dyskusja wyjaśniła, że rzeczywiście był jakiś problem techniczny z ogrzewaniem. Nie udało się jednak dokładnie ustalić jego przyczyny. Józef Wawrzyn obiecał, że dziś zajmie się tą sprawą. Wyjaśni też, dlaczego pracownik techniczny w SM zachował się nieelegancko wobec spółdzielcy. Przeprosił również pana Arkadiusza za zaistniałą sytuację.

Temperatura powietrza w mieszkaniu, zmierzona atestowanym urządzeniem przez prezesa SM, wyniosła minimalnie ponad 19 stopni. Przez około godzinę, którą miałem okazję gościć w mieszkaniu pana Arkadiusza, wg elektronicznego termometru pokojowego podniosła się ona o ponad 1 stopień.