Rominta Gołdap zremisowała dziś ze Startem Nidzica 2:2. Od 10 minuty spotkania gołdapianie grali z przewagą jednego zawodnika, sędzia wyrzucił bowiem z boiska Mariusza Krupińskiego, pokazując mu dwie żółte kartki. Pierwszą otrzymał za faul, drugą za dyskusję arbitrem. Rominta wykorzystała przewagę trzy minuty później. Po dobrym dośrodkowaniu gola strzałem z główki zdobył Damian Ołów. W 24 minucie Aleksandrowicz sfaulował na swoim polu karnym zawodnika Startu i sędzia podyktował rzut karny. Na nasze szczęście doskonałą interwencją popisał się Kamil Wołos, broniąc strzał Adriana Korzeniewskiego. Kibice cieszyli się jego postawą jedynie przez 4 minuty. W 28 Robert Sobotka lekko strzelił z lewej strony w kierunku bramki, piłka przeleciała przez ręce gołdapskiego bramkarza i było już 1:1. W 43 minucie piłka po strzale Grzegorza Mroza piłka ponownie wylądowała w bramce Rominty. Sędzia dopatrzył się jednak spalonego i chwilę przed strzałem go odgwizdał. Co się odwlecze, to nie uciecze - mówi polskie przysłowie, które w tym meczu się sprawdziło. W 68 minucie Grzegorz Mróz wyszedł na czystą pozycję i pokonał Kamila Wołosa. W między czasie trener Rominty wprowadził na boisko Ernesta Skórkę. O tym, że to była dobra decyzja, kibice przekonali się w 82 minucie, gdy zawodnik doprowadził do wyrównania. Niestety, Ernest Skórka ma też słabość do niesportowych zachowań. W ostatnich spotkaniach był już kilkukrotnie za to karany. Podobnie było i tym razem. W 93 minucie za niekulturalną odzywkę do arbitra otrzymał czerwoną kartkę i końcówkę meczu oglądał z trybun. Niewiele też brakowało, a Start Nidzica mógłby cieszyć się zdobyciem 3 punktów. Na szczęście w ostatniej akcji meczu przed porażką gołdapian uchronił... słupek.

Podczas spotkania kibice wywiesili transparent z napisem „Ś. P. PZPN" oraz zapalili kilka zniczy. W ten sposób przyłączyli się do ogólnopolskiego protestu wyrażającego niezadowolenie z pracy i funkcjonowania Polskiego Związku Piłki Nożnej.

dodajdo