Szanowny Panie Redaktorze
Szanowni czytelnicy portalu.

Mam spory dystans do siebie i mam wrażenie dość autoironiczne poczucie humoru. Dlatego bardzo rzadko komentuję nawet najdziwniejsze wypowiedzi tych, którzy sądząc, że są bezkarni, pod różnymi ksywami dają upust swej głupocie, rozgoryczeniu, potrzebie plotkarstwa czy obrażaniu innych.

Mam 58 lat, czterech dorosłych synów, z których jestem dumny, wnuka i dwadzieścia lat służby na stanowisku burmistrza Gołdapi, za każdym razem potwierdzanych poparciem Gołdapian w tajnych bezpośrednich wyborach. Nie wspomnę już o zasiadaniu w różnego rodzaju gremiach samorządowych o zasięgu ogólnopolskim, czy o wysokich odznaczeniach państwowych. Z jednej więc strony wysokie poparcie Gołdapian w wyborach i uznanie fachowych gremiów dla gminy Gołdap i mojej osoby, a z drugiej strony komunikaty tchórzliwie ukrywających się pod pseudonimami osobników, którzy sądzę nie bardzo dużo osiągnęli w życiu, bo w przeciwnym razie nie wstydzili by się swoich nazwisk.

 

Jesteśmy na Google News - obserwuj nas!

 

 

Tym razem postanowiłem jednak zrobić wyjątek. Dla osobnika o ksywie BohuN. O ile mnie pamięć nie myli postać ta opisana w trylogii nic nie miała wspólnego z tchórzliwym szczuciem, a wprost przeciwnie. Bohun wykazywał się odwagą i walczył z otwarta przyłbicą, budząc uznanie swoich przeciwników. Tak więc BohuNie z lubelskiej neostrady.

Jeśli - cytuję - „jak ci wiadomo z mniej lub bardziej poważnych źródeł gmina przez swoją niegospodarność i korupcyjne układy cienko stoi z finansami" to jako obywatel masz obowiązek donieść o tym organom ścigania. No chyba, że to nieprawda. Ale wtedy mamy do czynienia z oszczerstwem.

Na razie odpuszczam. Nie mam czasu uganiać się po sądach z klientami, którzy sądzą, że niemożliwe jest ustalenie ich tożsamości. Czynię to tylko z tego powodu, ze mam naprawdę parę poważniejszych spraw na głowie niż wchodzenie w spory z cykorami. Powiedziałem na razie. Oczywiście przeprosin się nie spodziewam. Jednak od czasu do czasu myślę o wszczęciu sprawy o zniesławienie, wzorem moich kolegów wójtów i burmistrzów, którzy takie sprawy zwycięsko przeszli. Ot tak dla przykładu.

BohuNowi i tym, którzy licznie skomentują oczywiście zza parawanu „anonimowości" moją wypowiedź jako niegodną, a moją osobę jako satrapę, bezwzględnego dyktatora i zwolennika metod stosowanych na Białorusi zadedykuję strofy poezji niejakiego Juliana Tuwima, który w liście do pewnego endeka pisał:

„próżno repliki się spodziewasz
ba nie dostaniesz nawet klapsa
nie powiem nawet pies cię j.....ł,
bo to mezalians byłby dla psa"

Z należnymi BohuNowi wyrazami
i należnym niekłamanym szacunkiem dla pozostałych czytelników
Marek Aleksander Miros, Burmistrz Gołdapi